Minął już prawie cały miesiąc, z czego ponad trzy tygodnie spędziłem w pracy więc można pokusić się o pierwsze podsumowania, zarówno turystycznej jak i zawodowej strony życia.
Mała uwaga przed podsumowaniem projektu - w nawiasach będą informacje szczegółowe, można je sobie odpuścić, jeśli się nie przepada za biotechnologią.
Udało mi się w końcu ustalić, co kryje się za moim dość enigmatycznym tematem stażu (Mikroskop typu SPIM jako nowatorskie narzędzie do badania procesów w żywych komórkach za pomocą spektroskopii). Mam wyhodować komórki (linia HeLa) i spowodować że 2 z produkowanych przez nie białek będą mogły świecić (transfekcja dwoma ultraczystymi plazmidami, kodują ekspresję GFP). Następnie sprawdzić co się da powiedzieć o tych białkach - czy zbierają się w jakichś konkretnych miejscach w komórkach czy nie, czy można im przypisać jakąś rolę albo co dam radę wymyślić patrząc na zebrane informacje (rejestrując fluorescencję za pomocą mikroskopu techniką spektroskopową FCS, interpretując dane za pomocą specjalnego oprogramowania).
To jest optymistycznie zarysowany program, opiekun stwierdził że będzie zadowolony jeśli uzyskam dane i zacznę je obrabiać.
Zaczęły się też powoli klarować plany turystyczne. Po niedawnej wycieczce do Kuala Lumpur doszedłem do wniosku, że nie chcę oglądać tutaj miast. Metropolie są podobne na całym świecie, więc lepiej się skupić na azjatyckich celach takich jak plaże (Bali czy Tioman), świątyniach (Angkor Wat) czy dżungli (Malezja, Filipiny Borneo). Chciałbym obejrzeć jak najwięcej, jednak bilety lotnicze nie są tak tanie jak się spodziewałem. Faktycznie można upolować okazje typu przelot za jednego dolara, ale z lotniska do którego by dolecieć muszę wydać z siedemdziesiąt i wziąć dodatkowy dzień wolnego. Ciężko mi znaleźć w dogodnych terminach bilety tańsze niż 100-200 dolarów (~250-600 złotych), a jeszcze ciężej dogadać się z ludźmi kiedy chcą i mogą lecieć.
Jednak powoli sytuacja się poprawia - wkrótce mają mi zwrócić kasę za bilet i wypłacić stypendium za pierwszy miesiąc i będę miał za co rezerwować. Do tego Krzysiek zarezerwował bilet do Singapuru (o 500 złotych taniej niż ja -.-) i wiem na kiedy można planować wycieczki we wrześniu. Trzeba tylko ustalić gdzie chcemy się udać i zacząć rezerwować. Także nie patrząc na innych zarezerwować sobie to co mnie interesuje i liczyć że i tak ktoś do mnie dołączy.
Dodatkowo wygląda na to, że w weekend pojedziemy, a raczej popłyniemy promem, do Indonezji. Może być naprawdę ciekawie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz