Dziennik podróżny
Dzień 1 – 25.06.2012
Podróż zaczęła się gładko, bez
żadnych problemów. Brat podrzucił mnie na lotnisko, Kabi
odwiedziła i pożegnała, Karolina była na miejscu i można było
przechodzić przez kontrolę. Trochę martwiłem się czasem, bo
byliśmy na styk (trochę przed 16 stanęliśmy w dość pokaźnej kolejce do
kontroli, a wylot o 16:50), zwłaszcza jak po przybyciu pod podaną bramkę odkryliśmy że jednak trzeba iść gdzie indziej. Wizyta w strefie wolnocłowej
nie przyspieszyła podróży do bramki, ale za to wzbogaciła mnie o
Krupnik, a Karolinę o Żubrówkę – już mogliśmy się pokazywać
obcokrajowcom. Zdążyliśmy jednak przed czasem i spokojnie
dolecieliśmy do Frankfurtu. Ogromne lotnisko, gdzie można przez
przypadek opuścić strefę wolnocłową i znaleźć się na zewnątrz
budynku oO Mimo drobnego zagubienia dotarliśmy do właściwej bramki i
możemy spokojnie oczekiwać swojego samolotu, korzystając chociażby
z Internetu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz